– Ceny mleka w skupach spadają w całej Unii Europejskiej, a główną przyczyną jest nadprodukcja – mówi prezes Polskiej Izby Mleka Agnieszka Maliszewska. Jak podkreśla, przed producentami, także z Podlaskiego, kilka wyjątkowo trudnych miesięcy, a sytuację dodatkowo pogarszają planowana umowa UE z Mercosurem oraz wyższe chińskie cła na produkty mleczne z Polski.
Na rynku mleka w Polsce i całej Unii Europejskiej wyraźnie widać spadek cen skupu. Jak podkreśla prezes Polskiej Izby Mleka Agnieszka Maliszewska, mamy do czynienia z klasycznym mechanizmem nadprodukcji, który w ostatnich miesiącach szczególnie mocno uderza w producentów.
– Rzeczywiście na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy widzimy, że te ceny spadają nie tylko w Polsce, ale też w całej Unii Europejskiej – mówiła na antenie Polskiego Radia Białystok Agnieszka Maliszewska.
Nadprodukcja zamiast spadku podaży
Przyczyn obecnej sytuacji jest kilka, ale – jak zaznacza prezes Polskiej Izby Mleka – najważniejsza z nich to nadprodukcja mleka. Wbrew wcześniejszym prognozom ekonomistów i ekspertów, ilość mleka na rynku unijnym nie zmalała, lecz znacząco wzrosła.
Jak wyjaśniała Agnieszka Maliszewska, sprzyjały temu przede wszystkim relatywnie tanie pasze oraz dobre warunki klimatyczne. To sprawiło, że rolnicy w całej Unii Europejskiej zwiększyli produkcję, licząc na utrzymanie opłacalności.
– Eksperci się pomylili. Wszyscy zaczęli produkować bardzo dużo mleka i mamy po prostu nadprodukcję – podkreślała prezes.
Problem polega na tym, że globalna konsumpcja nie rośnie w takim tempie jak podaż, co powoduje trudności ze sprzedażą i presję na ceny.
Konsekwencje dla podlaskich producentów
Dla rolników – szczególnie w regionach silnie związanych z mleczarstwem, takich jak Podlasie – oznacza to trudne miesiące. Prezes Polskiej Izby Mleka nie ukrywa, że wielu gospodarzy będzie zmuszonych ograniczyć inwestycje.
– Prawdopodobnie większość rolników będzie musiała wstrzymać lub zwolnić kwestie związane z inwestycjami w swoich gospodarstwach – mówiła.
Jak zaznaczała, przed producentami co najmniej pół roku zaciskania pasa. Choć łatwo mówić o tym z perspektywy instytucji, dla rolników oznacza to realny spadek miesięcznych dochodów i konieczność dostosowania się do zmieniającego się rynku.
Skup interwencyjny? Mechanizm nieopłacalny
W debacie publicznej coraz częściej pojawia się pomysł uruchomienia skupu interwencyjnego. Zdaniem Agnieszki Maliszewskiej takie rozwiązanie w obecnych warunkach nie przyniesie realnej poprawy sytuacji.
Prezes Polskiej Izby Mleka przypomina, że unijne mechanizmy skupu interwencyjnego istnieją, ale opierają się na cenach sprzed kilkunastu lat, które dziś są całkowicie nieadekwatne do kosztów produkcji.
– To są ceny historyczne, sprzed 10-15 lat. Nawet gdyby taki mechanizm został zastosowany, nie ma opcji, żeby to cokolwiek zmieniło – oceniła.
Jak dodała, jedynym skutkiem mógłby być wzrost spekulacji i dalsze psucie rynku.
Dlaczego taniej w skupie, a nie w sklepie?
Z perspektywy konsumentów sytuacja wygląda paradoksalnie: ceny skupu spadają, a ceny mleka w sklepach pozostają stabilne i zależne głównie od promocji. Zdaniem Agnieszki Maliszewskiej największym beneficjentem tej sytuacji są sieci handlowe.
– Najwięcej na kryzysie zawsze zarabiają sieci handlowe. Tracą rolnicy, tracą przetwórcy, a my-konsumenci nie widzimy tego w naszych koszykach – mówiła wprost.
Umowa z Mercosurem – kolejny cios dla rolnictwa
Dodatkowym zagrożeniem dla unijnego, w tym polskiego mleczarstwa, jest planowana umowa handlowa Unii Europejskiej z krajami Mercosur. Jak mówiła Agnieszka Maliszewska, podczas grudniowego spotkania z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen – mimo protestów rolników, które odbywały się tego dnia – dało się odczuć, że decyzja polityczna już zapadła.
– Podczas tej rozmowy udało się wyczuć, że to jest już przesądzone – oceniła. Oczywiście włoska premier zablokowała to na kilka dni, prawdopodobnie po to, żeby ugrać coś dla swojego kraju, ale dzisiaj wiemy, że ten dokument prawdopodobnie zostanie podpisany. Mówię to z pełną świadomością – podkreśla.
Choć pojawiają się zapowiedzi dodatkowych środków finansowych w wysokości 45 miliardów euro, prezes Izby Mleka podchodzi do nich z dużą rezerwą, wskazując, że mogą one być jedynie próbą uspokojenia nastrojów. – Będzie to tylko taki plasterek na ranę – twierdzi.
Zdaniem Agnieszki Maliszewskiej, zarówno planowana umowa z Mercosurem, jak i wcześniejsze porozumienia handlowe Unii Europejskiej z USA, prowadzą do stopniowego osłabiania europejskiego rolnictwa.
– To wszystko prowadzi do tego, że my po prostu wygaszamy unijne rolnictwo – ostrzegała.
Jak zaznaczała, konsekwencje takich decyzji odczują nie tylko producenci, ale również konsumenci.
Chińskie cła uderzają w Podlaskie
Chińskie cła na mleko i produkty mleczne z Polski to – jak podkreślała prezes Polskiej Izby Mleka – szczególnie dotkliwy cios dla firm i spółdzielni podlaskich, które są liderami eksportu na rynek chiński. – To jest bardzo poważny cios, przede wszystkim tutaj na Podlasie – mówiła.
Choć udział Chin w całkowitym eksporcie nie wydaje się dominujący procentowo, w wartościach bezwzględnych mowa o około 400 milionach euro, które mają ogromne znaczenie dla producentów i całej branży. – To są ogromne pieniądze w skali naszych rolników, naszych producentów, ale też całego kraju – podkreśliła.
AJ / red: tk, zmj / opr. MatA (źródło: Polskie Radio Białystok)
Fot. fot. Joanna Szubzda (PRB) – materiał nadesłany








