Zwierzęta przebywały w brudnych, zaniedbanych budynkach, bez dostępu do odpowiedniego pożywienia, wody i opieki. Część z nich była skrajnie wycieńczona i wymagała natychmiastowej pomocy. 50-letni właściciel usłyszał już zarzut znęcania się nad zwierzętami.
To obraz gospodarstwa w jednej z miejscowości na terenie powiatu monieckiego, który ujawnili policjanci. Zarzuty wobec właściciela dotyczą utrzymywania zwierząt w niewłaściwych warunkach bytowych, w tym rażącego zaniedbania.
Monieccy policjanci zostali powiadomieni o niepokojącej sytuacji w jednym z gospodarstw, gdzie właściciel miał znęcać się nad swoimi zwierzętami. Na miejsce został wezwany również Powiatowy Inspektor Weterynarii.
Funkcjonariusze wraz z lekarzem weterynarii potwierdzili, że zwierzęta przebywały w skrajnie trudnych warunkach, a przede wszystkim nie miały pożywienia i wody.
Podczas oględzin posesji znalezionych zostało ponad 20 sztuk bydła. W jednym z budynków gospodarczych stały zwierzęta na uwięzi na bardzo krótkich łańcuchach, część nie mieściła się na swoim stanowiskach i stała tylnymi kopytami w kanale z obornikiem. Ponadto ich ruchy były ograniczone poprzez belkę umieszczoną poniżej kłębu. Niektóre miały wrośnięty łańcuch w skórę głowy.
W drugim budynku gospodarczym, gdzie nie było dopływu światła, przebywało bydło bez uwięzi. Zwierzęta miały wymuszoną pozycję stania z głową w dole. Na posesji przebywały także takie, które nie miały dostępu do budynków, z zasznurowanymi na kończynach przednich pętlami. Na środku posesji leżała okryta folią oraz kurtką krowa, która nie była w stanie wstać o własnych siłach.
Lekarz weterynarii podjął decyzję o uboju dwóch sztuk z uwagi na ich schorzenia.
Jak ustalili policjanci, jedynym opiekunem zwierząt był 50-letni właściciel gospodarstwa. Mężczyzna usłyszał zarzut znęcania się nad zwierzętami. Sprawa trafi teraz do sądu. Podejrzanemu grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.
IS / red: tk / opr. MatA (źródło: Polskie Radio Białystok)
Fot. KPP Mońki













