– Jeżeli będziemy proaktywnie podchodzić i mądrze do tematu, to produkty z naszego regionu będą miały szerszy dostęp do niewątpliwie atrakcyjnych rynków, bo trzeba pamiętać, że Ameryka Łacińska to blisko miliard konsumentów – mówi prezes Evoluma Klastra Przemysłowego Sebastian Rynkiewicz.
Umowa Unii Europejskiej z blokiem Mercosur przedstawiana jest w Polsce przede wszystkim jako zagrożenie. Są jednak firmy, także w województwie podlaskim, które upatrują w tym porozumieniu nowych możliwości. Dzięki preferencyjnym cłom będą one miały szansę wejść na rynki państw Ameryki Południowej. M.in. o to w Polskim Radiu Białystok pytamy prezesa Evoluma Klastra Przemysłowego Sebastiana Rynkiewicza.
Umowa, o której mówi się jednostronnie
– W kontekście dyskusji o Mercosurze często zapominamy o szansach, które się tworzą. Umowa jest dwustronna. Z jednej strony oczywiście jest ten główny wątek napływu tanich towarów z Ameryki Południowej, z Brazylii, z Argentyny, Paragwaju, Urugwaju. To jest oczywiście zagrożenie. Natomiast trzeba pamiętać, że umowa jest dwustronna, czyli też mamy dzięki temu dostęp do rynków, które do tej pory były chronione dość wysokimi cłami – podkreśla Rynkiewicz.
Dla zrzeszonych w Evolumie firm szczególnie interesujące są rynki maszyn i urządzeń – od maszyn rolniczych po instalacje gazowe. – Dzięki temu produkty, które są w naszym regionie produkowane, jeżeli będziemy proaktywnie podchodzić i mądrze do tematu, będą miały szerszy dostęp do niewątpliwie atrakcyjnych rynków – zaznacza prezes klastra.
Cła na poziomie 91 procent
Jednym z kluczowych argumentów przemawiających za ekspansją na rynki Mercosur są bariery celne, które obecnie skutecznie blokują handel. – Otworzą się te rynki na nasze produkty bez ceł, które w tym momencie są na poziomie 91 proc., więc to są znaczące obłożenia celne – wskazuje Rynkiewicz.
Jak dodaje, Polska często nie docenia własnej siły gospodarczej. – My cały czas nie czujemy potęgi naszej gospodarki, bo cały czas pamiętamy czasy jeszcze poprzedniego systemu ustroju ekonomicznego, ale na twardych liczbach jesteśmy jedną z 20 największych gospodarek. Ten potencjał mamy duży, mamy dotacje środków unijnych, dzięki czemu możemy produkować taniej, bardziej konkurencyjnie, mamy dostęp do najwyższych technologii – podkreśla.
Podlaskie już tam jest
Wbrew obiegowym opiniom podlaskie firmy nie są dla Ameryki Łacińskiej zupełnie nowym graczem. – Myślę, że już są takie firmy jak SaMASZ z maszynami rolniczymi, jak AC z instalacjami gazowymi, czy firma Alex. One są już obecne. Produkty firmy Malow na brazylijskich platformach wiertniczych – szafki, meble metalowe – służą – wylicza prezes Evoluma.
To pokazuje, że problemem nie jest brak konkurencyjności, lecz skala. – My jesteśmy już obecni na tych rynkach, więc to nie jest dla nas całkowity debiut. Bardziej w tym momencie chodzi o poszerzenie zakresu. Natomiast my – jako Polska – dopiero się uczymy – tłumaczy Rynkiewicz.
Technologia, nie cena
Przykładem firmy, która może skutecznie konkurować globalnie, jest SaMASZ – producent maszyn rolniczych z regionu. – SaMASZ rok temu na targach Agritechnica miał 13 nowych prototypów zabezpieczonych prawem własności intelektualnej opartych o patenty, o wzory przemysłowe, czyli to są produkty konkurencyjne globalnie – mówi prezes klastra.
Jak podkreśla, klienci w Ameryce Południowej myślą podobnie jak konsumenci w Europie. – Ludzie chcą kupować, tak jak my chcemy kupować dobre, nowoczesne samochody, których Polska nie produkuje i decydujemy, czy to będzie producent amerykański, niemiecki, francuski czy chiński.
12 tysięcy kilometrów to nie bariera
Naturalnym pytaniem jest opłacalność eksportu na tak odległe rynki. – Pieniądze z Ameryki Łacińskiej tak samo smakują jak pieniądze z Europy, z naszego kraju czy z innych regionów świata – odpowiada Rynkiewicz.
Jako dowód przywołuje sektor wyrobów medycznych. – Implanty z Białegostoku są od kilkunastu lat obecne w Ameryce Łacińskiej i to się opłaca. Do Stanów Zjednoczonych nie eksportują, bo tam jeden klient może doprowadzić do bankructwa, ale klienci z Ameryki Łacińskiej przyjeżdżają na targi do USA i kupują – mówi, wskazując na firmy ChM i Medgal.
Sebastian Rynkiewicz przypomina też, że podlaskie firmy już funkcjonują w globalnych łańcuchach dostaw. – Był zamknięty Kanał Sueski. Białostockie firmy nie mogły skończyć produktów, ponieważ bazowały na podzespołach z Chin. My już od wielu lat uczestniczymy w tym globalnym łańcuchu wartości – zauważa.
Potrzebne wsparcie państwa
Aby jednak w pełni wykorzystać szanse Mercosuru, potrzebne są środki publiczne. – W obu przypadkach potrzebne jest finansowanie. Mieliśmy duże środki na promocję gospodarczą. Te środki zostały ograniczone – mówi prezes Evoluma.
Chodzi przede wszystkim o misje gospodarcze i udział w targach. – To są misje gospodarcze, to są targi, ale nie tylko w Ameryce Łacińskiej. Czasami tym dostępem do Ameryki Łacińskiej jest Via Stany Zjednoczone czy Via Dubaj – wyjaśnia.
Rynkiewicz nie ukrywa oczekiwań wobec administracji. – Jeżeli popatrzymy na globalną konkurencję, jak Stany Zjednoczone wspierają swoją gospodarkę, jak to robią Chińczycy, to mamy oczekiwanie do sektora publicznego, żebyśmy byli wspierani, żebyśmy mieli równe możliwości konkurowania globalnie.
Szansa, której nie wolno przegapić
Prezes Evoluma podsumowuje debatę wokół Mercosuru. – Jeżeli popatrzymy na debatę publiczną o Mercosurze, rzeczywiście głównie się zwraca uwagę tylko na zagrożenie rolników. Nie widzi się tych szans. Trzeba pamiętać, że każdy kij ma dwa końce. Tutaj jest spora szansa dla nas – mówi prezes Evoluma Klastra Przemysłowego Sebastian Rynkiewicz.
Z Sebastianem Rynkiewiczem rozmawia Adam Janczewski.
AJ / red: at, gl / opr. MatA (źródło: Polskie Radio Białystok)
Fot. Gabriela Lasota (PRB) – materiał nadesłany









