Płazy lokalnie wymierają na wielu obszarach nad Biebrzą. Pokazują to dane z monitoringu, który od wielu lat prowadzą przyrodnicy.
W miejscach, gdzie jeszcze kilka lat temu było kilka tysięcy osobników, teraz są pojedyncze sztuki.
– W tym roku pod tym względem jest bardzo, bardzo źle. Zakończyliśmy akurat akcję w Goniądzu, no i tam mieliśmy tylko trzy osobniki -trzy ropuchy. W latach poprzednich maksymalne rezultaty to było nawet ponad 6 tysięcy osobników, także to jest dramatyczny spadek. A wstępne wyniki na Carskiej Drodze również są bardzo złe i jest to około 30 osobników – mówi Krzysztof Bach z Biebrzańskiego Parku Narodowego.
CZYTAJ TAKŻE: Nad Biebrzą pomagają żabom i je liczą
Rok temu było ich tam prawie 900, a kilka lat temu 2700. Taki drastyczny spadek to skutek utrzymującej się od wielu lat suszy.
– Mamy ogromną suszę przez kilka lat. Nawet pomimo tego, że trochę tej wody wiosną jest, to w okresie kiedy płazy najbardziej jej potrzebują, czyli w okresie rozrodu, jeszcze przed przeobrażeniem się kijanek, czyli osobników młodocianych w osobniki dorosłe, tej wody często brakuje. I płazy nie są w stanie zakończyć swojego cyklu życiowego. Przez to, tam gdzie nie ma odpowiednich warunków wodnych, lokalnie płazy, niestety, ale wymierają na danym obszarze – dodaje Krzysztof Bach.
Pełny raport z tegorocznego badania będzie gotowy już niedługo.
Przyrodnicy z BPN akcję prowadzili przy współpracy ze studentami z Koła Biologów Uniwersytetu w Białymstoku.
PW / red: at / opr. MatA (źródło: Polskie Radio Białystok)
Fot. Adam Janczewski (PRB) – materiał nadesłany














