Sezon na grzyby dopiero się rozkręca, a wraz z nim wraca pytanie: które z nich możemy bezpiecznie jeść i sprzedawać? W Białymstoku przyszli klasyfikatorzy grzybów uczą się, jak odróżnić te jadalne od trujących i na co zwracać uwagę przy ich obrocie.
– W tej chwili dużo ludzi chce znać się na grzybach. Trzeba mieć takie certyfikaty, żeby oficjalnie już można było to robić i sprzedawać – mówi jeden z uczestników kursu.
– Chyba ze 30 lat zbieram grzyby, chociaż jeszcze dużo grzybów trzeba poznać. Ja potrzebuję tylko grzyby jadalne rozpoznawać, bo mam restaurację i po prostu muszę to wiedzieć – podkreśla uczestnik.

Podstawową zasadą przy zbieraniu grzybów jest to, żeby sięgać tylko po te gatunki, które dobrze znamy i potrafimy bezbłędnie rozpoznać.
– Po pierwsze, to trzeba się znać. A po drugie: jeśli grzyba nie znamy, to nie bierzemy. Jeśli ktoś mniej się zna, to zbiera rurkowe, nie blaszkowe i zbiera wyrośnięte okazy, dojrzałe – mówi grzyboznawca Irena Jarocka z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Białymstoku.
Na kursie przyszli klasyfikatorzy grzybów uczą się rozróżniać jadalne grzyby od trujących, tym bardziej, że dużo grzybów ma swoich sobowtórów.

– Na przykład kurka to lisówka, czubajka kania też ma swojego sobowtóra z muchomorem i trzeba znać te cechy, tego uczymy m.in. tutaj na kursie – dodaje grzyboznawca Hanna Budziejko z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Białymstoku.
Każdy, kto ma wątpliwości, czy zebrane przez niego grzyby są jadalne, może przyjść do stacji sanitarno-epidemiologicznej. Tam bezpłatnie grzyboznawca oceni zebrane okazy.
HK / red: bs / opr. MatA (źródło: Polskie Radio Białystok)
Fot. Hanna Kość (PRB) – materiał nadesłany


















