– Zmiany klimatyczne to nie tylko podwyższenie średniej temperatury, ale to przede wszystkim duża zmienność pogody i pojawianie się z dużą częstotliwością skrajnych, niestety niebezpiecznych sytuacji pogodowych – mówi hydrobiolog z Uniwersytetu w Białymstoku prof. Andrzej Górniak.
Mamy najzimniejszy styczeń od 16 lat, ale to nie koniec. Synoptycy wciąż ostrzegają przed siarczystym mrozem i zapowiadają spadek temperatury w okolice -28 stopni.
Czy to dowód na ochłodzenie klimatu, czy krótkotrwały epizod w ramach globalnego ocieplenia? M.in o to pytamy eksperta na antenie Polskiego Radia Białystok.
Mróz, który zaskakuje, ale nie dziwi naukowców
Choć dla wielu osób obecne mrozy wydają się czymś wyjątkowym, profesor Górniak studzi emocje.
– Pogoda w tym roku jest typowa dla naszej strefy klimatycznej. Nie ma tutaj nic nowego. Największy mróz od 16 lat, ale mieliśmy jeszcze większe i były też cieplejsze i bezśnieżne zimy – podkreśla.
Dla młodszych pokoleń taka zima to niemal egzotyka. Dzieci nie pamiętają śnieżnych i mroźnych miesięcy. Zdaniem hydrobiologa to właśnie ludzka pamięć bywa zawodna.
– Klimat ma to do siebie, że powtarzają się pewne cykle pogodowe, szczególnie w naszym klimacie, który jest bardzo zmienny z roku na rok, z miesiąca na miesiąc. W ramach tej zmienności rzeczywiście takie skrajne sytuacje pogodowe występują – tłumaczy profesor.
Jednocześnie zaznacza, że charakter tych ekstremów wyraźnie się zmienia. Tych skrajnych warunków pogodowych w ostatnim czasie jest coraz więcej i co ciekawe z zakresu stanów wysokich, czyli bardzo gorących, natomiast te stany chłodne, zimne, wręcz mroźne, one występują stosunkowo rzadko.
Globalne ocieplenie a mroźna zima – pozorna sprzeczność
Zapowiedzi temperatur sięgających nawet -28 stopni C sprawiły, że znów pojawiły się głosy podważające sens mówienia o globalnym ociepleniu. Prof. Górniak odpowiada jednoznacznie. – Ocieplenie klimatu to nie jest tylko to, że nie będzie okresu mrozu, albo że mamy dzień, dwa z wysoką temperaturą – zaznacza.
Kluczowe są dane długoterminowe, a nie pojedyncze epizody. – Przez ostatnie 25-30 lat notujemy wyraźną i istotną statystycznie tendencję wzrostu średniej temperatury, która pokazuje, że nie jesteśmy jedyni w Europie. W całej Europie, na całym świecie pojawiają się takie tendencje. Ocieplenie klimatu nie jest blefem, mamy na to dokumenty.
Ekstrema zamiast stabilności: prawdziwe oblicze zmian klimatu
Zdaniem hydrobiologa istotą zmian klimatycznych nie jest jedynie wzrost średnich temperatur. – Zmiany klimatyczne to nie tylko podwyższenie średniej temperatury, ale to przede wszystkim duża zmienność pogody. Pojawianie się z dużą częstotliwością skrajnych, niestety nieprzyjemnych i wręcz niebezpiecznych sytuacji pogodowych, takich jak powodzie, susze, ale przede wszystkim równie silne wiatry i trąby powietrzne – podkreśla.
Do tego dochodzą zjawiska charakterystyczne dotąd dla południa Europy. – Mamy okresy tak zwanych nocy tropikalnych, kiedy mamy bardzo wysoką temperaturę nad Morzem Śródziemnym, które są właśnie charakterystyczne dla tego okresu – mówi profesor.
Bez śniegu, bez wody. Cichy kryzys hydrologiczny
Jednym z najpoważniejszych skutków ocieplenia jest brak śniegu zimą. Problem, który wielu osobom wydaje się jedynie estetyczny, w rzeczywistości ma ogromne znaczenie dla gospodarki wodnej.
– Efekt cieplarniany to równie notoryczny brak śniegu w zimie, na który wszyscy czekają, szczególnie dzieci, ale przede wszystkim rolnicy. Te okresy bezśnieżne to jest katastrofa dla gospodarki wodnej – zauważa prof. Górniak.
Zdaniem eksperta, skutki są już widoczne. – Brak tych opadów śniegu przez ostatnie lata powoduje, że mamy ujemny bilans wodny na naszym terenie. Po pierwsze wodę powinniśmy oszczędzać, a przede wszystkim racjonalnie nią gospodarować – mówi hydrobiolog.
Melioracja do poprawki i nowa polityka wodna
Profesor nie kryje, że obecny system gospodarowania wodą w Polsce jest niewydolny. – Trzeba zmienić charakter gospodarki wodnej, przede wszystkim w dolinach rzecznych z uprawami rolnymi. Usprawnić istniejącą meliorację i systemy melioracyjne, bo większość z nich nie funkcjonuje poprawnie. Samo istnienie rowów powoduje tylko ruch w jedną stronę, odprowadzania wody – przekonuje.
Czy Polska zmieni się w step?
Coraz częściej pojawiają się ostrzeżenia, że Polska wysycha. Czy grozi nam krajobraz półpustynny? – Może nie tyle półpustynny, co stepowy. Najbliższa strefa klimatyczna mniej więcej na tej samej szerokości geograficznej, ale bardziej sucha, to są stepy czarnomorskie – odpowiada profesor.
Mniej pór roku, więcej skoków temperatury
Zmiany klimatyczne wpływają także na rytm roku. – Zgodnie z przewidywaniami, które były już propagowane 20-30 lat temu, mówiono o tym, że w strefie klimatu umiarkowanego nastąpi zmniejszenie liczby pór roku. Od razu przechodzimy od upałów do przymrozków – przypomina prof. Górniak.
Najbardziej tracą na tym pory przejściowe. – Zmieniają się przede wszystkim w porach przejściowych te warunki pogodowe na mniej korzystne – podsumowuje.
Prognozy na 2026? Nauka zna swoje granice
Czy mroźna zima zapowiada pogodowe zaskoczenia w kolejnych miesiącach? Profesor studzi oczekiwania. – Jeżeli chodzi o lato, to jest to za długa jeszcze perspektywa. Mamy wspaniałe modele matematyczne, ale na razie ta najlepsza prognoza sprawdza się do mniej więcej tygodnia. Powyżej tygodnia te prognozy już stają się coraz mniej dokładne, dlatego, że jest tak dużo czynników i jeszcze w dodatku tak się zmieniają warunki, również pod wpływem działalności człowieka – mówi.
Z prof. Andrzejem Górniakiem rozmawia Iza Serafin.
IS / red: pp, gl / opr. MatA (źródło: Polskie Radio Białystok)
Fot. Gabriela Lasota (PRB) – materiał nadesłany












