Tysiące martwych ryb są w stawach w centrum Białegostoku przy ul. Mickiewicza. Zbiorniki skute są grubym lodem i doszło do przyduchy zimowej.
Stawy są popularnym miejscem wśród wędkarzy. Teraz alarmują, że doszło do przyduchy zimowej. W grubym lodzie widać mnóstwo ryb różnej wielkości, niektóre są na tafli i – mimo mrozu – unosi się już zapach gnijących ryb.
Z brzegu stawów martwe ryby są niewidoczne, ale pod filarami pomostu przy Galerii Biała lód jest przezroczysty i widać setki ryb, które w nim utknęły.
– W Białymstoku jest 9 miejskich stawów. By zapobiec przydusze ryb, wykonano na nich ponad 30 przerębli – mówi rzeczniczka prezydenta Białegostoku Urszula Boublej.
Dodaje, że ze stawu przy galerii przeniesiono znaczną część ryb w inne miejsce, ale nie wszystkie udało się uratować. Urszula Boublej zapewnia, że przeręble są regularnie skuwane. Dotychczas prace te kosztowały 30 tysięcy złotych.
W ocenie białostockich wędkarzy przeręble w stawach mogły być zbyt małe lub jest ich za mało, by skutecznie natlenić wodę przy długotrwałych mrozach. Mówią też o konieczności zastosowania innych sposobów natleniania wody, jak na przykład zainstalowanie pomp. Zwracają uwagę, że gdy lód stopnieje, w wodzie unosić się będzie mnóstwo martwych ryb.
Stawy przy ul. Mickiewicza w Białymstoku to zrewitalizowany w 2020 roku teren rekreacyjny. Wokół zbiorników są alejki spacerowe z ławkami, a przy stawie przy ul. Podleśnej jest 5 profesjonalnych pomostów wędkarskich. Średnia głębokość stawów to nieco ponad metr, a głębokość maksymalna to 2,5 metra.
RR / red: sk / opr. MatA (źródło: Polskie Radio Białystok)
Fot. Słuchacz Polskiego Radia Lublin /materiał nadesłany/

























