Tak zwana dyrektywa śniadaniowa weszła w życie w całej Unii Europejskiej. Nowe regulacje zakazują sprzedaży miodów przefiltrowanych, pozbawionych wosku, pyłku kwiatowego czy cennych enzymów, które umożliwiają sprawdzenie pochodzenia.
– Usuwanie pyłków sprawia, że jakość miodu pozostawiała wiele do życzenia – mówi Marcin Sudziński z Miejskiej Pasieki Artystycznej na dachach Centrum Spotkania Kultur w Lublinie. – Jeżeli ktoś próbuje usuwać te pyłki, mechanicznie cedząc je z tego miodu, to może oznaczać, że ten miód przyszedł z kraju, w którym nie występują w ogóle nasze rośliny. Na przykład może przyjść miód, który zawiera pyłki bananowca. Wtedy wiadomo, że ten miód jest importowany, że jest ściągany z innego kontynentu na przykład. Rodzi się pytanie, czy on spełnia w ogóle normy, które Unia Europejska nakłada na ten produkt. Rodzi się pytanie o jego wartości odżywcze, zdrowotne i tak dalej.
CZYTAJ: Jak smakuje miód z recyklingu? Startuje miejskie miodobranie
Dyrektywa nakłada również obowiązek stosowania przejrzystych informacji o zawartości cukru w sokach owocowych i minimalnym udziale owoców w dżemach.
LilKa / opr. PrzeG
Fot. pexels.com













