Mroźna aura sprawia, że coraz więcej dzikich zwierząt potrzebuje pomocy. Do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt w Grzędach trafia w tym roku więcej pacjentów niż zwykle.
Mroźna zima to problem także dla części dzikich zwierząt. Mimo tego, że zimowe miesiące były zwykle spokojniejsze w Ośrodku Rehabilitacji Zwierząt w Grzędach, to w tym roku pacjentów jest więcej.
– W tym roku zima jest taka, jaka powinna być, więc tych pacjentów przybywa do nas więcej. Przede wszystkim to ptaki wodne, łabędzie, które przymarzają. Trafiają do nas osłabione myszołowy. Myślę, że jeśli ta zima dłużej potrzyma, to na pewno będą trafiać też sarny, bo osłabną i zaczną wychodzić pod drogi tam, gdzie jest łatwiej poszukać pożywienia – mówi szef ośrodka Dawid Wójcik.
Najwięcej zgłoszeń dotyczy łabędzi, które przymarzają do lodu. Przyrodnicy apelują, żebyśmy sami nie uwalniali takich zwierząt.
– Przede wszystkim ze względu na nasze bezpieczeństwo nie można tego samodzielnie zrobić. Tutaj trzeba zadzwonić po pomoc do straży pożarnej. Nie można też odrywać tego łabędzia od lodu. Mieliśmy taki przypadek, że, po prostu łabędź był oderwany od lodu i wtedy są kolejne obrażenia. Najlepiej łabędzia do nas dostarczyć z tą bryłą lodu i on sobie u nas spokojnie, w temperaturze pokojowej odmarznie. Wtedy ma największe szanse na przeżycie i na powrót do naturalnego środowiska – dodaje Dawid Wójcik.
Jeżeli mamy wątpliwości czy dzikie zwierzę, które zauważymy potrzebuje pomocy, zawsze możemy skontaktować się z ośrodkiem, by uzyskać informację. Można też zadzwonić pod numer alarmowy 112.
PW / red: sk / opr. MatA (źródło: Polskie Radio Białystok)
Fot. archiwum














