Idzie odwilż, która ma utrzymać się co najmniej do końca lutego. Pracownicy Narwiańskiego Parku Narodowego liczą na to, że powolne topienie śniegu pozwoli odpowiednio nawodnić torfowiska i nie powtórzy się sytuacja z poprzedniego roku, który był rekordowo suchy.
– To, co działo się w tamtym roku, to jeszcze było pokłosiem 2024 roku, który był bardzo suchy i bardzo ciepły. Bo to, że nie było opadów – to się zdarza, ale dodatkowo mieliśmy temperatury powyżej 30 stopni Celsjusza przez większą część lata. I to parowanie było jeszcze większe. W tym 2024 była też bezśnieżna zima, no i na wiosnę 2025 roku mieliśmy tragedię: bardzo niski poziom wody – mówi Grzegorz Piekarski, dyrektor Narwiańskiego Parku Narodowego.
Nie jest źle
– W ubiegłym roku w październiku i listopadzie deszcze nawodniły nieco narwiańskie bagna, choć nie jest to jeszcze stan zadowalający – dodaje.
– Jak patrzymy na stany naszych wodowskazów, które mamy na terenie Narwiańskiego Parku Narodowego, to nie jest to też taki stan, który by nas zadawalał, żebyśmy mówili, że już przyroda ma tyle wody, że będzie jej wystarczająco. Ale nie ma co narzekać. Oby temperatury wzrastały spokojnie, żeby śnieg pomału i systematycznie się topił, a torfy miały możliwość wchłonięcia tej wody. Więc patrzymy w przyszłość optymistycznie – podkreśla dyrektor Piekarski.
Synoptycy prognozują, że w najbliższy piątek (27.02.2026) termometry w Podlaskiem pokażą nawet do 10 stopni Celsjusza.
MG / red: tk / opr. MatA (źródło: Polskie Radio Białystok)
Fot. Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska /YouTube/ – źródło: Print Screen













