Nawet -5 stopni Celsjusza pokazały nad ranem termometry w regionie. To sprawia, że z niepokojem kolejne prognozy śledzą m.in. rolnicy i działkowcy, a synoptycy nie mają dla nich zbyt optymistycznych wieści, bo nocami temperatura nadal będzie spadać.
Wiosenne przymrozki mogą powodować nieodwracalne straty. Są szczególnie groźne dla roślin, które zaczynają wegetację.
Na kapryśną aurę narzekają białostoccy działkowcy
– Przymarzły przede wszystkim kwiaty – lawenda i juka. Nie wiem czy uda się je jeszcze uratować. Spróbuję podsypać nawozu, przyciąć trochę, może jeszcze się odpiją. Jest zimno, mam obawy aby nie było podobnie jak poprzedniej wiosny, kiedy majowe przymrozki zrobiły swoje – mówi jedna z działkowiczek ROD im. Adama Mickiewicza w Białymstoku.
Inny z użytkowników rodzinnych ogrodów zwraca uwagę na nieskuteczność oprysków na drzewa i krzewy, które przy przymrozkach tracą swoje wartości.
– Rośliny – tak jak człowiek – potrzebują suplementów do stabilnego wzrostu. W odpowiednim czasie wskazane jest stosowanie takich środków. Ale przy spadkach temperatury nie są one nic warte. Tylko wydaje się pieniądze na marne – dodaje.
Co sprzyja roślinom?
Klimat zrobił się u nas stepowy – jest zimno, wietrznie i sucho. To wszystko nie sprzyja roślinom. One potrzebują do wzrostu ciepła oraz wody i w zasadzie tylko tyle – podkreśla kolejny działkowicz.
Jak prognozują synoptycy, nocne przymrozki w Podlaskiem utrzymają się do połowy następnego tygodnia. Ich skutków obawiają się też sadownicy, którzy pamiętają ubiegłoroczny nieurodzaj, gdy najbardziej ucierpiały plantacje truskawek, brzoskwiń, wiśni i czereśni.
MM / red: tk / opr. MatA (źródło: Polskie Radio Białystok)
Fot. Marcin Mazewski (PRB) – materiał nadesłany

















