Znaczne deficyty opadów występują na terenie całej Polski. Sytuacja niepokoi rolników, bo to ważny okres w rozwoju wielu roślin.
– Braki wody w glebie obserwujemy już od kilku tygodni – mówi Karol Kłopot z Lubelskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Końskowoli. – Dla marca deficyt na poziomie 30%. Dla kwietnia, który się jeszcze nie skończył, deficyt na poziomie, do dzisiaj można powiedzieć, nawet 70%. Tak że to jest duży deficyt, patrząc z punktu widzenia średniej z wielolecia. Tu jest jeszcze kwestia klasy gleby. Gleby lżejsze, faktycznie bardziej odczuwają ten deficyt, gleby średnie i ciężkie mają jeszcze rezerwy w tych głębszych warstwach.

– W obecnej chwili, szczególnie na wschodzie Polski, gdzie ta wiosna nam bardzo powoli raczkuje, widzimy, że rośliny korzystają z wody, która w glebie została zmagazynowana w zimie i trudno nam powiedzieć jeszcze obecnie jaki będzie wpływ na rośliny ozime – mówi dr hab. Jerzy Kozyra, kierownik Zakładu Biogospodarki i Agrometeorologii w Instytucie Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach. – Natomiast bardzo trudne warunki do siewu. Na zachodzie Polski mówi się, że bez nawodnienia zasiewów, tych jarych, może to być sprawa przegrania tych upraw i one nie zejdą. Czekamy na każdy litr wody, który spadnie, bo on pomoże się ziarniakom rozwinąć i przetrwać ten okres suszy. Mamy nadzieję, że kilka dni nawet z małym opadem może tę sytuację poprawić dla tych roślin, które sadzimy.
– Mówimy tutaj przede wszystkim o zbożach nawet jarych, które były niedawno zasiane, które żeby optymalnie wegetować, rosnąć, przyrastać, potrzebują w tej wierzchniej warstwie optymalną ilość wilgoci, której jest brak, bo w kwietniu spadło tylko 10 mm, a mamy 22 kwietnia – tłumaczy Karol Kłopot. – Mówimy o warzywach, które są teraz siane, czyli pietruszki, marchewki, sałaty, rzodkiewki, posiane cebule, które chcą wschodzić, a mają utrudnione warunki, też nie wschodzą. Mówimy o rozsadach warzywniczych, kapustnych, które też teraz będą przepikowywane i one, jeżeli dane gospodarstwo nie posiada systemu nawodnieniowego, nie jest w stanie przygotować odpowiednio stanowiska, mogą mieć problem. Dlatego, że każda roślina przesadzana bądź wschodząca, napotykająca ten stres okresu suszowego, ma duży problem z przyrastaniem, z pobieraniem składników pokarmowych.
CZYTAJ: Nowe czujniki wilgotności. Puławski instytut usprawnia monitoring suszy rolniczej
– Widać przy uprawach polowych w tej chwili na wiosnę. Niedobór wody jest widoczny wszędzie w uprawach polowych. Jest bardzo źle w tej chwili. Bardzo sucho i zimne noce. Dzisiaj to było w Puławach 2,8°C na plusie. Tak że tu przy gruncie to mógł być przymrozek. No nie jest dobrze w rolnictwie, bo susza. Ostatni raz to tutaj padało może półtora tygodnia temu, ale to też nie za duży deszcz był. Tutaj kolega robi mi działkę, ja mam taką 5-arową. Globogryzarką właśnie już pod sianie warzyw i sadzenie wiosennych rzeczy. Nawet jak się tego ruszy, to się kurzy, po prostu wysuszona jest. Trochę głębiej to już jest trochę lepiej, no ale ogólnie to już bardzo sucho – żalą się rolnicy.

– Ta niska temperatura i te chłody, które nie pozwalają ruszać roślinom do takiej pełnej wegetacji, pełnego tempa, pokazują, że tych efektów negatywnych nie widać – uważa Jerzy Kozyra. – Natomiast jeśli przyjdzie wyższa temperatura, rośliny ruszą, to bardzo szybko odczują ten deficyt wody w glebie, który już obecnie też obserwujemy.
– Jeżeli rośliny wzeszły, ale tylko trochę się ukorzeniły, mają płytki system korzeniowy, są bardziej narażone – mówi Karol Kłopot. – Te, które dopiero niedawno zostały posiane, one w jakiś tam sposób będą leżały, czekały na ten opad, one sobie poradzą, one ten stres przeżyją dużo lepiej. Natomiast najbardziej dzisiaj narażone są rośliny, które są płytko ukorzenione, potrzebują tej wody, potrzebują składników pokarmowych. Nie będą ich miały, jak nie będzie tego przelania odpowiedniego. Słaby opad, rzędu dwóch, trzech, nawet milimetrów, nic nie daje. Dzisiaj potrzebny jest opad rzędu kilkunastu milimetrów, który przeleje warstwę gleby na głębokość 10-15 cm. To będzie jakiś ratunek dla roślin, ale to nie zmienia faktu, że deficyt w dalszym ciągu będzie.
Niestety dla rolników według prognoz na intensywne opady deszczu w najbliższych dniach nie można liczyć.
ŁuG / opr. PrzeG
Fot. Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa – Państwowy Instytut Badawczy / ŁuG



















