Bocian, który nie odleciał na zimę i pozostał w Grochowcach w gminie Przemyśl, jest zdrowy i samodzielnie zdobywa pożywienie. Specjaliści ocenili, że na razie nie ma potrzeby odławiania ptaka. Władze gminy zapowiadają jednak, że będą obserwować jego sytuację i w razie pogorszenia warunków pogodowych ponownie skonsultują się ze specjalistami.
Bocian samodzielnie zdobywa pożywienie
Jak poinformowała zastępca wójta gminy Przemyśl Agnieszka Skowronek, ptak samodzielnie lata i żeruje na okolicznych polach. Kilka tygodni temu sama zgłosiła sprawę pod numer alarmowy 112. Na miejsce przyjechały służby, które oceniły stan bociana.
– Każdy potwierdził to, co jest wiadome, że bocian jest w pełni samodzielny. On lata, żeruje na polach, których ma dosyć dużo – powiedziała Agnieszka Skowronek.
Na razie nie ma potrzeby odławiania ptaka
Jak wyjaśniła zastępca wójta, obecnie nie ma podstaw do odłowienia bociana i umieszczenia go w schronisku. Ptak jest dzikim zwierzęciem objętym ochroną, a sam fakt, że nie odleciał na zimę, nie uzasadnia takiej interwencji.
Władze gminy nie wykluczają jednak udzielenia mu pomocy, jeśli warunki pogodowe znacznie się pogorszą. – Jeżeli się bardzo mocno pogorszy pogoda, jeżeli ta warstwa śniegu będzie duża, to ja oczywiście będę dzwonić w dalszym ciągu do specjalistów i pytać, czy ten bocian jest jeszcze w stanie sobie poradzić, czy rzeczywiście potrzebuje jakiejś naszej pomocy – zapowiedziała Agnieszka Skowronek.
Mieszkanki wcześniej alarmowały o bocianie
Sprawę bociana z Grochowiec nagłośniło Polskie Radio Rzeszów po interwencji mieszkanek, które alarmowały, że ptak może mieć uszkodzoną nogę i potrzebuje pomocy. Wójt gminy Przemyśl Marek Wasiewicz zapowiadał wówczas podjęcie odpowiednich działań. Z kolei lecznica ADA deklarowała gotowość przyjęcia bociana, jeśli uda się go bezpiecznie odłowić. Na razie jednak ptak pozostaje na wolności i radzi sobie sam.
AR / opr. MatA (źródło: Polskie Radio Rzeszów)
Fot. pixabay.com













