Białowieża, Supraśl, Tykocin i Augustów. To te miejscowości przyciągają najwięcej turystów w Podlaskiem. Sezon na dobre jeszcze się nie zaczął, ale ruch już widać. Także w Białymstoku pojawia się coraz więcej odwiedzających.
Białystok jak pigułka
– Białystok jest jak jedna pigułka. Na rynek i okolice potrzebujemy parę godzin, żeby sobie pochodzić i pooglądać. Super jest, jedzenie bardzo dobre, ale tu naprawdę docenia się spokój. Tak sobie pochodzić, posiedzieć w parku na ławce, przyjrzeć się Pałacowi Branickich. Kapitalnie jest – mówi turysta pochodzący z Krakowa, a mieszkający w Dortmundzie.
Bon jak magnes
Mariusz Golak z Centrum Informacji Turystycznej w Białymstoku zauważa, że w marcu frekwencja jest lepsza niż rok temu. – Bon turystyczny jest takim narzędziem, który działa na turystów, przyciąga ich nie tylko do Białegostoku, ale też do województwa. Jeżeli chodzi o Białystok, to Pałac Branickich i otaczające go ogrody są miejscami, do których chyba najchętniej turyści przychodzą. Ale mało kto zdaje sobie sprawę, że mamy w Białymstoku wytyczonych kilkanaście szlaków tematycznych sprofilowanych i spośród nich kilka cieszy się szczególnym zainteresowaniem, np. Szlak Esperanto i Wielu Kultur – dodaje Mariusz Golak.
Na wiosenną turę bonu turystycznego przeznaczono 800 tys. zł, co przełoży się na ponad 2,6 tys. osób, które odwiedzą region między 1 kwietnia a 30 czerwca.
HK / red: pp / opr. MatA (źródło: Polskie Radio Białystok)
Na zdjęciu Białowieża – czerwiec 2025 roku, fot. Rafał Androsiuk (PRB) – materiał nadesłany













