W uprawach zbóż jarych i ozimych oraz truskawek występuje susza rolnicza – wynika z pierwszego tegorocznego raportu Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach. Susza obejmuje jednak tylko kilka województw, głównie centralnej i północnej Polski.
– Ogłaszamy ją wówczas, gdy wartości klimatycznego bilansu wodnego wskazują na spadki plonów powyżej 20 procent – mówi w rozmowie z Łukaszem Grabczakiem kierownik Zakładu Biogospodarki i Agrometeorologii Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach dr hab. Jerzy Kozyra.
CZYTAJ: Prezes Lubelskiej Izby Rolniczej: „W kraju już występuje klęska żywiołowa”
– Pierwszy raport obejmuje okres od 21 marca do 20 maja. Najniższe wartości klimatycznego bilansu wodnego stwierdziliśmy w województwach: kujawsko-pomorskim, mazowieckim, warmińsko-mazurskim i też na północy łódzkiego i w części województwa lubelskiego oraz Wielkopolski. W tych województwach wyznaczyliśmy obszary suszy dla trzech upraw: zbóż jarych, zbóż ozimych i truskawek – wyjaśnia dr hab. Jerzy Kozyra.
To są duże obszary?
– Powierzchniowo nie, bo do tych obszarów weszły gleby bardzo podatne na suszę, ale bardziej wymowne są dane, jeśli chodzi o liczbę gmin objętych obszarem suszy, bo tutaj należy się przygotować na działania zapobiegawcze. I tak najwięcej gmin objętych warunkami suszy w przypadku zbóż jarych wyznaczyliśmy w województwie kujawsko-pomorskim. Tam jest około 50% gmin zaliczonych do obszaru suszy. W łódzkim jest 30% i w mazowieckim też około 30%. Lubelskie ma także duży odsetek gmin zaliczonych do obszaru suszy, bo jest to około 20% – wylicza dr hab. Jerzy Kozyra.
– Nieco niższe wskaźniki, ale też znaczące, wyznaczyliśmy w przypadku zbóż ozimych. Jeśli chodzi o województwo kujawsko-pomorskie, to jest około 30%. W przypadku mazowieckiego obejmuje to 20% gmin, a na trzecim miejscu jest łódzkie. Lubelskie jest na szóstej pozycji z około 6% – informuje dr hab. Jerzy Kozyra.
– Natomiast chciałem podkreślić, że jest to pierwsza, wstępna analiza. Obejmuje ona okres raczej chłodny, gdzie stwierdziliśmy nie za duże parowanie, które ochroniło uprawy przed szybkim wzrostem i wysokimi temperaturami. Dlatego z niepokojem patrzymy na kolejny okres. Jeśli będą opady, sytuacja może się ustabilizować i poprawić, natomiast w przypadku, gdy ich nie będzie, obszary suszy mogą się zwiększyć – stwierdza dr hab. Jerzy Kozyra.
W jaki sposób obliczana jest susza rolnicza? Bo na jej wystąpienie mają wpływ nie tylko opady.
– Suszę rolniczą określamy na podstawie wskaźnika klimatycznego bilansu wodnego. Jest to odejmowanie między opadem atmosferycznym a potencjalnym parowaniem. Robimy to wszystko na podstawie mapy opadów atmosferycznych, następnie wykorzystując pomiary meteorologiczne – prędkość wiatru, wilgotność a przede wszystkim usłonecznienie – wyznaczamy potencjalne parowanie. I różnica między opadem a parowaniem daje nam klimatyczny bilans wodny. Na jego bazie staramy się odnosić do strat. Wiemy, że to, co robi rolnik na polu, nie jest obojętne dla tego bilansu. W naszym modelu, oprócz wskaźników meteorologicznych, dzielimy gleby na cztery grupy: na gleby bardzo podatne na suszę, gleby podatne, średnio podatne i odporne na suszę. I w tej analizie uwzględniamy – na podstawie mapy cyfrowej – charakterystykę gleb – tłumaczy dr hab. Jerzy Kozyra.
– Natomiast trzeba rozumieć, jakie są mechanizmy następcze. Po pierwsze, gdy określimy jakiś obszar, który obejmuje strefa suszy w systemie monitoringu, wtedy zaczynają działać ubezpieczyciele, którzy korzystają z dopłat do ubezpieczeń rolniczych i mają obowiązek określić straty na polu. Natomiast jeśli straty według klimatycznego bilansu wodnego osiągną poziom powyżej 30% i w aplikacji suszowej – która jest odrębnym tematem – wyznaczy się straty na poziomie gospodarstwa powyżej 30%, wtedy wchodzi pomoc publiczna i pomoc państwa – informuje dr hab. Jerzy Kozyra.
W tym pierwszym raporcie suszowym Lubelszczyzna nie prezentuje się najgorzej…
– Rzeczywiście tak. Chociaż trudno powiedzieć, gdzie sytuacja jest najgorsza, bo wartości klimatycznego bilansu wodnego praktycznie w całej Polsce – oprócz południa kraju – są na granicy suszy powyżej 20% strat. Decydujące będą kolejne dni. Jeśli pojawią się opady i nie będziemy mieli upałów, rośliny skorzystają z tej wody, w którą zostały zaopatrzone w ostatnich dwóch dekadach maja. Natomiast sytuacja może się pogorszyć, jeśli nie będzie opadów i będą wysokie temperatury. Kolejną analizę przygotowujemy za 10 dni, uwzględniając ten okres, w którym rośliny teraz są. Decydujące będzie, czy woda, która została dostarczona do roślin, wystarczy, żeby ochronić uprawy przed dużymi stratami – dodaje dr hab. Jerzy Kozyra.
Kolejny raport Monitoringu Suszy Rolniczej zaplanowano za 10 dni.
A szczegółowy report Monitoringu Suszy Rolniczej można znaleźć TUTAJ.
ŁuG / opr. ToMa
Fot. pixabay.com













