Lokalni społecznicy alarmują, że z zabytkowego Parku Lubomirskich w Białymstoku może zniknąć kilkaset drzew. Władze miasta odpowiadają, że plany dotyczą znacznie mniejszej liczby i na tym etapie nie ma decyzji o ich wycince.
Społeczników z białostockich Dojlid zaniepokoił ogłoszony przez miasto przetarg na opracowanie dokumentacji projektowej dotyczącej rewaloryzacji zabytkowego parku w celu zwiększenia jego dostępności dla mieszkańców.
– Samo zamierzenie dokonania rewaloryzacji parku w Dojlidach bardzo nas zaskoczyło, dlatego że wydaje nam się, że nasz park jest chyba ostatnim miejscem w Białymstoku, które takiego zabiegu wymaga. Jeszcze bardziej zaniepokoiło nas, co jest napisane w szczegółach tego projektu, mianowicie utwardzone alejki, które wymagają dosyć głębokich wykopów. No i przede wszystkim wycinka drzew, jeżeli dobrze czytam ten projekt, to 400 drzew jest przeznaczonych do usunięcia z naszego parku. Przeszkadza nawet bar ERA, który tutaj od dzięsięcioleci karmi okolicznych mieszkańców i pracowników – mówi Marcin Rowiński-Jabłkow z grupy Ręce precz od Dojlid.
Tymczasem przedstawiciele magistratu tłumaczą, że chodzi o przywrócenie parku do dawnej świetności, a skala planowanej wycinki jest znacznie mniejsza.
– Na podstawie koncepcji zagospodarowania parku z 2019 roku jest mowa o 168 drzewach. Poza tym każde drzewo tak naprawdę zostanie przeanalizowane pod względem tego, czy faktycznie koliduje z tym historycznym rysem parku, czy jego stan zdrowotny jest taki, że może dalej w tym parku funkcjonować. Więc to absolutnie nie jest ostateczna liczba – odpowiada rzeczniczka prezydenta Białegostoku Urszula Boublej.
Rzeczniczka prezydenta dodaje, że na tym etapie żadna decyzja o wycince drzew w Parku Lubomirskich nie zapadła.
RM / red: pp / opr. MatA (źródło: Polskie Radio Białystok)
Park Lubomirskich w Białymstoku, fot. Ryszard Minko (PRB) – materiał nadesłany













