Kwadrans po zjedzeniu pączka należy zacząć się ruszać – zalecają dietetycy. Po ok. 10-15 minutach tłuszcze i cukry wchłaniają się, a organizm zaczyna przetwarzać nadmiar glukozy i odkładać energię w postaci tkanki tłuszczowej, dlatego jak najszybciej należy wdrożyć aktywność fizyczną mówi trener personalny Krzysztof Zaręba.
– Poruszać się, poskakać, pouderzać piętami o podłogę, czyli wspięcia na palce. Nawet w siedzeniu, jeżeli już jesteśmy totalnymi leniwcami, podnosimy łydki do góry, czyli wchodzimy na palce, ponieważ jest tam pewien mięsień mający pewną „magię”. Nazywa się mięśniem płaszczkowatym i jest on bardzo chętny spalać ten cukier z naszego ciała. Stopy płasko na ziemi, podnosimy pięty ku górze wysoko, opuszczamy, podnosimy opuszczamy. Możemy dodać ruch takiego kołysania palce-pięty. I uwaga – nie 10,20 powtórzeń tylko 100-200 – radzi trener.
Można jeść pączki i nie tyć – uważają trenerzy personalni. W jaki sposób? Tłumaczy jeden z nich, Mateusz Palusiński.
– Ja zawsze mówię, że najłatwiej jest sobie wliczyć tego pączka w ten dzienny limit kalorii. Załóżmy, że ktoś ma do zjedzenia dziennie 2000 kalorii, a taki przeciętny pączek ma od 350 do 500 kalorii to odejmijmy po prostu od naszego dziennego limitu tego jednego pączka. Czyli jeśli mieliśmy zjeść 2000 tysiące kalorii, zjedzmy 1500 plus tego pączka. I tak naprawdę będziemy fair wobec siebie, bo to w ogóle nie będę nadprogramowe kalorie.
Żeby spalić jednego pączka przeciętna osoba o wadze 60-70 kg musi na przykład przez godzinę spacerować pod górę po bieżni.
CZYTAJ: „Szczęście na cały rok”. Ile można zjeść pączków? [ZDJĘCIA]
Umiarkowana aktywność, taka jak krótki spacer, może znacznie zmniejszyć negatywne skutki spożycia dużej ilości kalorii w krótkim czasie.
ZAlew / opr. LisA
Fot. Magdalena Michalew














