35 tysięcy pożarów traw i nieużytków odnotowali w ubiegłym roku strażacy w całej Polsce. Rok wcześniej wyjeżdżali do takich zdarzeń dużo rzadziej, bo 21 tysięcy razy. Strażacy od lat apelują o ostrożność a w marcu, tradycyjnie ruszają z kampanią „Stop pożarom traw”.
– W tym roku odnotowaliśmy już kilka interwencji związanych z pożarami traw – przyznaje komendant miejski Państwowej Straży Pożarnej w Zamościu, brygadier Przemysław Ilczuk. – Jest sucho, wiosna fajnie nam się zaczęła pod względem aury, ale dla naszych warunków pożarniczych przydałoby się trochę opadów deszczu, żeby zwilżyć te pozostałości roślinne, suche trawy, żeby one tak łatwo się nie paliły. Pożary traw z uwagi na swój charakter, często duży obszar, angażują dużą ilość ratowników. Niestety ratownicy, którzy są zaangażowani do likwidowania skutków pożarów traw często nie mogą być dysponowani do innych zdarzeń i tym samym mogą nie udzielić pomocy osobom przy innych zdarzeniach, gdzie jest zagrożone życie, zdrowie czy mienie.
CZYTAJ: „Z roku na rok problem narastał”. Surowsze kary za wypalanie traw
– Spalanie, powstające pożary nieużytków, łąk, często przenoszone z pól uprawnych powodują, że ten pożar rozprzestrzenia się też na tereny leśne – mówi Łukasz Kowalczyk, rzecznik prasowy Nadleśnictwa Zwierzyniec. – Często są to lasy sosnowe z suchą ściółką, z igliwiem. Szczególnie wrażliwe są młode drzewostany i taki pożar powoduje ogromne straty materialne, ale też przyrodnicze. Ptaki, które rozpoczynają gniazdowanie, ssaki, które nie potrafią wydostać się z obszaru objętego pożarem, zadymienie – wszystko to powoduje, że zwierzęta przebywające w tym rejonie albo nawet w miejscu, gdzie jest wysokie zadymienie, giną. Trzeba następnych kilkudziesięciu lat, żeby znów pojawił się tam las albo jakieś pojedyncze zadrzewienia.
– Gdy zobaczymy pożar lub inne zagrożenie, w pierwszej kolejności musimy się upewnić, że nie ma innych osób poszkodowanych czy zagrożonych – mówi Przemysław Ilczuk. – I wtedy należałoby działać równolegle – z jednej strony udzielać pomocy osobie, która jest w bezpośrednim zagrożeniu, z drugiej strony jak najszybciej wykonać połączenie pod numer alarmowy 112 czy 998. Przy niewielkim podmuchu wiatru ten pożar może bardzo szybko się rozprzestrzenić, otoczyć nas, zaskoczyć. Jeżeli nie ma zagrożenia dla osób trzecich, to bezpiecznie jest zaczekać na przybycie sił i służb, które podejmą interwencję i są odpowiednio przygotowane do usuwania tego rodzaju zagrożeń.
CZYTAJ: Wiosenne nasadzenia w centrum Lublina. Pojawią się tysiące bratków [ZDJĘCIA]
– Prowadzimy obserwację od rana do wieczora od 15 marca z takich wież obserwacyjnych i widzimy, co się dzieje – mówi Łukasz Kowalczyk. – W tamtym roku na przykład ktoś wypalał trociny w lesie przy takiej pożarowej pogodzie.
– Kiedyś było takie przekonanie, że wypalamy trawy po to, by pozbyć się pozostałości roślinnych oraz użyźnić glebę – mówi Przemysław Ilczuk. – Dzisiaj ludzie mają większą świadomość i sądzę, że są to albo celowe podpalenia lub pozostawienie otwartego źródła ognia, często niedopałka papierosa.
– Wypalanie łąk, pastwisk, nieużytków rowów, pasów przydrożnych, szlaków kolejowych, trzcinowisk i szuwarów oraz nieużytków jest zabronione – mówi podkomisarz Dorota Krukowska-Bubiło, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Zamościu. – Zgodnie z przepisami karnymi ustawy o ochronie przyrody grozi za to kara aresztu lub wysokiej grzywny. Kodeks wykroczeń natomiast mówi, że kto na terenie lasu, na obszarze łąk, torfowisk i wrzosowisk, jak również w odległości do 100 metrów od nich roznieca ogień poza miejscami wyznaczonymi do tego celu, podlega karze aresztu, grzywny albo nagany. Tej samej karze podlega także ten, kto wypala trawy, słomę oraz pozostałości roślinne na polach w odległości mniejszej niż 100 metrów od zabudowań, lasów bądź w sposób powodujący zakłócenia w ruchu drogowym, a także bez zapewnienia stałego nadzoru miejsca wypalania.
Dodajmy, że od 2 stycznia bieżącego roku podniesiona została górna granica grzywny za sprowadzenie zagrożenia pożarowego – z 5 tysięcy złotych do 30 tysięcy złotych.
JN/ opr. DySzcz
Fot. archiwum














