Stop wypalaniu traw – apelują podlascy strażacy. Już blisko 200 razy od początku roku interweniowali w związku z pożarami łąk i lasów. To mniej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku, ale mimo to strażacy podkreślają, że mają pełne ręce roboty.
Każde takie zdarzenie, nawet niewielkie, może przerodzić się w niebezpieczny pożar ogromnych rozmiarów.
– Cały czas apelujemy o rozwagę. Przypominamy, że wypalanie traw jest nie tylko nielegalne, ale i niebezpieczne. Podczas tych pożarów giną zwierzęta, traci oczywiście na tym bardzo przyroda, ale też giną ludzie. Co roku w całym kraju odnotowujemy kilkanaście takich tragicznych zdarzeń. Na szczęście w poprzednim roku takich zdarzeń nie było w naszym regionie. Stąd nasze apele o to, aby tych traw nie wypalać, zachować rozwagę i ostrożność – tłumaczy rzeczniczka Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej w Białymstoku ogn. Justyna Kłusewicz.
Wbrew stereotypom wypalanie traw wcale nie pomaga przyrodzie.
– Absolutnie to jest mit, z którym walczymy i który obalamy co roku. Wypalanie traw nie użyźnia gleby i niszczy cenny ekosystem. Dlatego prosimy o to, aby tego nie robić. Istnieją punkty selektywnej zbiórki odpadów i to są miejsca do którego należy się udać i ewentualne pozostałości roślinne skompostować albo po prostu oddać – dodaje ogn. Justyna Kłusewicz.
W ubiegłym roku w województwie podlaskim doszło do ponad 800 pożarów łąk i lasów. Najpoważniejszy miał miejsce w Biebrzańskim Parku Narodowym, gdzie w kwietniu spłonęło ponad 450 hektarów łąk i trzcinowisk.
Za celowe wzniecenie ognia grozi mandat, kara grzywny do 30 tys. zł, a nawet do 10 lat więzienia.
GP / red: bs / opr. MatA (źródło: Polskie Radio Białystok)
Fot. archiwum














