14 hektarów traw i trzciny spłonęło w Narwiańskim Parku Narodowym między miejscowością Izbiszcze w gminie Choroszcz a rzeką Narew. Strażacy skończyli dogaszanie pożaru. W akcji uczestniczyło 20 zastępów.
– Sytuacja jest już opanowana, ale zagrożenie było ogromne – mówi Grzegorz Piekarski, dyrektor Narwiańskiego Parku Narodowego.
– Pożar był w miejscu, w którym te pokłady torfu są dość głębokie, więc zagrożenie tego, że ogień pójdzie w głąb i zniszczy nasze torfy byłoby bardzo duże. Dodatkowo obszar, na którym wystąpił pożar, zajmuje kilkaset hektarów suchej trzciny, więc zagrożenie ogromne. Musimy pamiętać o tym, że w tym momencie trwa okres lęgowy ptaków. Ptaki wysiadują jajka, więc te zagrożenie dla przyrody Narwiańskiego Parku Narodowego było ogromne – podkreśla Grzegorz Piekarski.
CZYTAJ: Susza w Narwiańskim Parku Narodowym. „Narew zaczyna nam umierać”
Z informacji strażaków wynika że nikt nie został poszkodowany. – Akcja przebiegała bardzo sprawnie – dodaje dyrektor. – Dzięki ich zaangażowaniu ten pożar nie objął dużo większego obszaru. Chciałbym przestrzec przed używaniem otwartego ognia na terenach zagrożonych pożarami. Mamy suszę, trzciny stojące na terenie NPN są naprawdę narażone na pożar. Każda najmniejsza iskra może spowodować to, że nie zdążymy zauważyć, a pożar wybuchnie.
W akcji wykorzystywany był m.in. specjalistyczny pojazd do pracy w trudnym terenie i Dromader. Na razie nie wiadomo, co było przyczyną ognia i jakie są straty.
AG / red: gl, bs / opr. MatA (źródło: Polskie Radio Białystok)
Fot. archiwum /zdjęcie poglądowe/













