Stawy Echo w Zwierzyńcu wysychają, podobnie jak zasilający je strumień Świerszcz, zamierają jodły na terenie Roztoczańskiego Parku Narodowego. Drzewa usychają też w nadleśnictwach w regionie. To, co widać gołym okiem, potwierdzają także liczby. RPN na bieżąco monitoruje sytuację klimatyczno-hydrologiczną Roztocza, a wnioski są jednoznaczne – tak źle nie było od wielu, wielu lat.

– Roztocze jest w tym roku w szczególnie złej sytuacji, pada bardzo mało – podkreśla Przemysław Stachyra, zastępca dyrektora Roztoczańskiego Parku Narodowego. – Niestety susza dotyka sfery przyrodniczej, ale i również społecznej. To, co się teraz dzieje, jest takim zjawiskiem bez precedensu. Nas to boli niesamowicie, ponieważ stawy Echo, które istnieją już od ponad 100 lat, zawsze były ostoją gatunków mokradłowych, zawsze również były miejscem, z którego korzystają ludzie. Jest tam piękna plaża, jest kąpielisko. Stawy Echo są przykładem, że można pogodzić interesy ochrony przyrody z oczekiwaniami społeczeństwa. Jest czysta plaża – my o nią dbamy. Była też czysta woda, ale teraz jej ubywa. Strumień Świerszcz, który te stawy zasila, po prostu zanika. Dziewięciokilometrowa stróżka śródleśna, która bierze swój początek w rejonie osady Kruglik, na dwóch trzecich swojej długości po prostu już nie płynie.
CZYTAJ: Susza nie daje za wygraną! Kolejne uprawy zagrożone

– Lipiec może zakończyć się tym, że strumień Świerszcz przestanie płynąć. Od grudnia 2025 roku na Roztoczu mamy nieprzerwanie do czynienia z deficytem opadowym, a patrząc na ostatnie miesiące – maj, czerwiec – to już jest dramat. Suma opadów z sześciu miesięcy była najniższa w historii pomiarów, jakie prowadzimy w Roztoczańskim Parku, czyli od roku 1998. Mówimy tu o czterdziestu kilku procentach normy opadowej – mówi Ewa Szpyra, starszy specjalista do spraw ochrony przyrody, pełniąca obowiązki kierownika Działu Monitoringu i Nauki Roztoczańskiego Parku Narodowego. – Apogeum upałów wystąpiło 29 czerwca, gdzie osiągnęliśmy temperaturę 39,6 stopnia Celsjusza. Była ona prawie o 4 stopnie wyższa od najwyższej dotychczas mierzonej.

Przyroda odczuwa suszę w bardzo bolesny sposób.
– Szczególnie mocno reaguje jodła, która w wielu obszarach się już przebarwia. Te przebarwienia są nawet dość intensywne. Niektóre drzewa mają brązowe igły, co świadczy o tym, że drzewo zamiera bądź już zamarło – mówi Zbigniew Maciejewski, pracownik Roztoczańskiego Parku Narodowego. – To będzie bardzo duża zmiana, jeśli obejmie znaczne obszary występowania jedliny. To dla leśnika wyjątkowo bolesny widok. Zwłaszcza, że dotyczy to nie tylko starych drzew, które w sposób naturalny mogłyby zamierać, ale i młodego pokolenia jodły. Tutaj jest bardzo duży problem.
– Najbardziej cierpią najmłodsze lasy, czyli zakładane uprawy , ponieważ sadzonki jeszcze nie zdążyły się zakorzenić i sięgnąć głębiej po wodę. Wierzchnia warstwa gleby jest wysuszona – informuje Łukasz Kowalczyk z Nadleśnictwa Zwierzyniec. – Widać, że cierpią gatunki mniej odporne na susze, szczególnie świerk – nawet starsze uprawy, plantacje choinkowe. Niektóre drzewka usychają.
– Można dostrzec ograniczony wzrost naszych upraw leśnych, zamieranie niedawno posadzonych sadzonek. Zmieniliśmy sposób podejścia do lasu, zmieniliśmy sposób użytkowania lasu. Jest on delikatniejszy, wieloetapowy – wyjaśnia Michał Berecki, zastępca nadleśniczego Nadleśnictwa Mircze. – Stawiamy na odnowienia naturalne, które są odporne na zmiany klimatyczne, na panujące susze. Popieramy naszych sojuszników, np. bobry, które robią dobrą robotę w lesie.
– Poza jodłą najbardziej cierpi cały szereg gatunków związanych z torfowiskami, które w tych warunkach będą zanikać. Dotyczy to na przykład takiego gatunku jak bagno zwyczajne czy rosiczka – dodaje Zbigniew Maciejewski. – Ale w różnym stopniu dotyczy to wszystkich ekosystemów leśnych i nieleśnych, jakie występują na terenie parku.
Pogoda kiedyś miała swoje etapy przebiegu, rytm, który nie był zaburzony antropopresją (działaniami człowieka – red.). To nie jest kwestia tego, że ostatnimi laty coś się wydarzyło. To, co się teraz dzieje jest konsekwencją kilkudziesięciu lat ludzkiej działalności – osuszania, emisji (gazów cieplarnianych – red.), które spowodowały, że mamy mało wody. Polska została osuszona, Polska wysycha. Niestety jesteśmy w takim położeniu geograficznym, że niekoniecznie będzie nas tutaj front zachodni podlewał, ponieważ wytraca on moc, idąc z zachodu – zauważa Przemysław Stachyra. -Słyszę prognozy: „zachód kraju w deszczu, a mieszkańcy wschodu mogą cieszyć się słońcem”. „Piękna pogoda, hura!”. Ale jakie to hura?
– Muszą być długotrwałe opady, spokojne, równomierne, żeby woda mogła wsiąknąć w niższe warstwy gleby. A jeśli mówimy o dłuższej perspektywie, kilkuletniej, to śnieżne zimy są bardzo ważne – dopowiada Ewa Szpyra.

Dane klimatyczno-hydrologiczne w Roztoczańskim Parku Narodowym gromadzone są w ramach Zintegrowanego Monitoringu Środowiska Przyrodniczego. Park co miesiąc publikuje wyniki tych analiz na swojej stronie internetowej.
JN / opr. ToMa





















