W parku narodowym wszystkie rośliny podlegają ochronie, nawet rosnące w lesie czy przy drodze kwiaty. Przypominają o tym przyrodnicy, bo coraz częściej obserwują sytuację, kiedy turyści próbują wykopywać rośliny, żeby przesadzić je do swojego ogródka.
– Gdzie ta przyroda ma mieć spokój, jak nie w parku narodowym? I tutaj gorąca prośba: proszę nie zrywać tych roślin. Teraz mieliśmy akcję z sasanką otwartą. To jest piękna roślina. Teraz kwitną kukułki krwiste. To są bardzo ładne, okazałe storczyki. I spotkałam się z takim karygodnym zachowaniem, bo kukułki zostały wykopane. Ktoś nie dostał się do cebulek i całe takie okazy zostawił wyrwane – mówi Agnieszka Henel z Biebrzańskiego Parku Narodowego.
Roślin nie można wyrywać, bo zakazują tego przepisy. Ale trzeba też pamiętać, że nie ma szans, żeby udało się je przesadzić.
– Te gatunki są przystosowane ściśle do swoich siedlisk. Storczyki wymagają odpowiedniego gatunku grzyba, odpowiedniego siedliska. Rozwijają się przez wiele, wiele lat, zanim rozkwitną, zanim pojawią się te pędy kwitnące i one nie mają najmniejszych szans, by się przyjąć w ogrodzie. Generalnie zostawiamy te rośliny w spokoju. Jeżeli taką roślinę pozyskamy, jej już nie będzie na danym stanowisku, a możemy zniszczyć populację – dodaje.
Dużo prostszym rozwiązaniem jest znalezienie w sklepie gatunku ogrodowego danej rośliny. Wtedy bez problemu uda się ją posadzić w ogródku. Za niszczenie i wyrywanie roślin na terenie parku narodowego można dostać wysoki mandat.
PW / red: tk, at / opr. MatA (źródło: Polskie Radio Białystok)
Fot. archiwum RL













