Coraz więcej rolników decyduje się na uprawę soi, w cenie jest też rzepak. Bo rośliny oleiste jeszcze przynoszą dochód. W przeciwieństwie do zbóż, których uprawy są na granicy opłacalności… lub na minusie. O niepewności jutra, zmieniającej się pogodzie czy o tym, jak walczyć z chorobami i szkodnikami rozmawiano dziś (12.06) w Wiszniowie w gminie Mircze podczas XXI Spotkań Rolników na Polach Demonstracyjnych.
CZYTAJ: Czeka nas kolejne lato z ekstremalną pogodą? Groźne zjawiska coraz częstsze
Problemy z pogodą
– W tym roku mamy przede wszystkim duże problemy z pogodą. Dziś w Wiszniowie spadł pierwszy deszcz od tygodni – mówi organizator wydarzenia, właściciel gospodarstwa w Wiszniowie oraz działacz Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych, Szymon Kuczyński. – Spadło jakieś 80 litrów w ciągu 4 miesięcy, kiedy to powinno spaść dwa razy tyle w przeciągu jednego miesiąca. Mimo że wszyscy mokniemy od rana, ale bardzo się cieszymy z tego deszczu. Jeśli chodzi o te wszystkie problemy natury agrotechnicznej – można się tutaj dowiedzieć, douczyć, doinformować, jak z tym walczyć. Najważniejszym problemem są dziś rynki rolne. Praktycznie rzepak już został tą jedyną rośliną, która daje jeszcze jakiś pozytywny efekt ekonomiczny dla gospodarstw.
– Musimy nasze ceny dostosować do cen światowych – mówi Mirosław Marciniak z firmy InfoGrain. – To rynek światowy dyktuje ceny w Polsce już od wielu, wielu lat. Mieliśmy jednak na wiosnę trudne warunki, część rzepaku została w Polsce przesiana. Tutaj akurat na polach ten rzepak wygląda naprawdę na tle Polski bardzo dobrze. W skali kraju ta produkcja będzie mniejsza niż przed rokiem, więc będziemy też potrzebowali importu. Tak naprawdę, jeżeli będziemy mówić o cenach czy o perspektywach, to dzisiaj już ceny rzepaku na nowy sezon już są wyższe niż były przed rokiem. Z tego punktu widzenia ta cena już jest bardziej atrakcyjna. Pytanie dzisiaj, jak to się przełoży też na dochód w gospodarstwie. Pytanie jaki będzie plon. Cena to jest jedna rzecz, druga to plon. Jeśli plon będzie na poziomie 3-4 ton, to przy obecnych cenach ten rzepak się broni, natomiast jeżeli w wielu gospodarstwach może być plon niższy, wtedy niekoniecznie będzie dochód z tego hektara.
CZYTAJ: 17 lat za zabójstwo kolegi. Eryk W. usłyszał wyrok
„Podstawowym problemem są koszty”
– Prowadzę gospodarstwo na areale ok. 130 hektarów. Uprawiam pszenicę, rzepak i soję – mówi Sylwester Tatys z gminy Grabowiec. – Jeżeli nie przyjdą te opady, ziarno będzie jak mak. Rzepak nie będzie wyglądał dobrze, może być dosyć kiepski. Rok temu wyglądały dosyć źle, ale czerwiec był mokry i plony były satysfakcjonujące.
– Bardzo dużo ryzyk chorobowych, mamy coraz trudniejszą sytuację, jeśli chodzi o dostępność dobrych środków ochrony roślin, które są w Unii wycofywane – mówi Mirosław Marciniak. – Nie ma zamienników, które pozwalają chronić ten rzepak i ograniczyć koszty. Bo dzisiaj podstawowym problemem są koszty.
„Nie poddajemy się”
– Ciężki rok, ciężkie lata, ale nie poddajemy się. Polska nauka jest w stanie odpowiadać na te potrzeby – mówi Łukasz Sobiech, profesor Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. – Staramy się uczestniczyć w spotkaniach, jak dzisiejsze, żeby być blisko rolników i tłumaczyć im, jak tę produkcję można zoptymalizować. Bardzo nieprzewidywalne warunki meteo – susze, okresowe deficyty opadów, nagle pojawia nam się okno pogodowe do wykonania zabiegów, więc co zrobić? Czy w tym momencie rolnicy mają mieszać wszystkie środki ochrony roślin, które są potrzebne do zastosowania razem z nawozami, czy zrobić to osobno? W jakiej kolejności to wymieszać? Tutaj mamy duży problem z tym, że wypada nam wiele skutecznych substancji z ryku. Unia Europejska je wycofuje. Mamy pewne nowości, jeśli chodzi o środki ochrony roślin, ale często zapominamy o starych, dobrych sprawdzonych formułach, takich jak siarka i miedź. Tak naprawdę rolnik musi znać się na wszystkim. Często wielu rolników skupia się na przykład na kombajnie jako na najlepszej maszynie, a to jest maszyna używana raz w roku, która tak naprawdę pomaga nam tylko zbierać. Jeżeli zobaczymy, która z maszyn jest najważniejsza i najczęściej pracuje na polu, czyli najczęściej można popełnić błędy stosując ją, to będzie to właśnie opryskiwacz.
– Uprawy alternatywne roślin oleistych, jak soja i słonecznik rozwijają się coraz prężniej – podkreśla Mirosław Marciniak. – W tym roku, według danych z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, mamy ponad 100 tysięcy hektarów soi. Mamy rekordową powierzchnię. Mamy znaczący wzrost zasiewów słonecznika. To pokazuje, że rolnicy też szukają alternatywy dla rzepaku. Soję czy słonecznik siejemy w kwietniu, maju więc kilka miesięcy tych ryzyk jest mniej. Są też mniejsze koszty uprawy chociażby soi, bo nie potrzeba tam nawozów azotowych.
POSŁUCHAJ całego materiału:
W spotkaniach wzięło udział ponad 600 rolników, którzy mieli okazję porozmawiać z ekspertami i przedstawicielami firm z branży rolnej.
CZYTAJ: Kierowcy na to czekali. Wkrótce pojadą nowym odcinkiem A2
JN/ opr. DySzcz
Fot. pixabay.com













